Motywacja czyli skąd ją brać?

Aby zrealizować jakiekolwiek założenie, plan czy inny pomysł często potrzebujemy motywacji. Może ona płynąć z różnych źródeł czy stron, ważne jednak żeby była bo bez niej często nawet trudno nam ruszyć. A wiem to doskonale bo ja często wcale nie jestem inny pod tym względem, choć niektórzy myślą inaczej.

Odkąd zacząłem pozbywać się swoich zbędnych kilogramów moje życie zaczęło się zmieniać. Zaczęło się zmieniać głównie dlatego, że ja stałem się inny. Ale nie pod względem wyglądu ale przede wszystkim sposobu myślenia. Kiedyś nawet gdy miałem jakiś pomysł co mógłbym ciekawego bądź pożytecznego zrobić to nie zawsze doprowadzałem to do realizacji. Dlaczego? Bo mi się nie chciało, bo się bałem, bo czasami się wstydziłem, a czasami właśnie brakowało mi motywacji. Nie zawsze dookoła siebie miałem ludzi, którzy popychali mnie do przodu i mówili „Możesz to zrobić! Uda Ci się! Walcz!”. Choć pewnie gdzieś w głębi siebie chciałem aby ktoś mi zasadził takiego porządnego, soczystego kopa na rozpęd do dążenia do celu.

Z biegiem czasu od operacji zobaczyłem, że moje myślenie zaczyna się zmieniać. Coraz mniej potrzebowałem motywacji bo coraz więcej po prostu robiłem. Często bez głębszego zastanowienia tylko dla samej, moim zdaniem dobrej, zasady robienia czegoś, a nie zastanawiania się w nieskończoność. To tez sprawiło, że i dookoła mnie, nie wiedzieć jak i kiedy zaczęli się pojawiać ludzie, którzy byli samymi w sobie chodzącymi motywacjami. Ale nie w takim sensie, że mówili mi idź gdzieś, zrób coś, działaj, a poprzez swoje czyny i osiągnięcia sprawiali, że im zdrowo zazdrościłem. Chciałem im w pewien sposób dorównać i też spróbować swoich sił w takiej czy innej sytuacji. I w moim odczuciu jest to bardzo zdrowe zachowanie ponieważ cały czas staram się „równać do góry”, a nie w typowo niestety polski sposób „ciągnąć kogoś w dół do swego obecnego poziomu”.

Jednak żeby starać się równać do góry potrzebna jest motywacja. Motywacja, której nawet ja potrzebuję. Pisze nawet bo mam teraz w głowie kilka rozmów jakie przeprowadziłem w ostatnich 2-3 miesiącach w których druga strona nie mogła się nadziwić ile we mnie motywacji, siły i pozytywnej energii, która jakby nie ma końca. Z jednej strony jest to niezwykle miłe usłyszeć coś takiego pod swoim adresem. Z drugiej jednak mocno zaskakujące, szczególnie po pierwszym razie, kiedy tego się kompletnie nie spodziewasz. Poza tym to jaki jestem w tej chwili rzadko wynika z jakiegoś wyrachowania czy kalkulowania. Ja po prostu taki jestem, jakkolwiek to banalnie zabrzmi. Jednak tak jak już wspomniałem motywacja jest mi również potrzebna.

Przez te lata w tym zakresie nauczyłem się, a bardziej chyba życie mnie nauczyło, żeby motywacją nie była druga osoba. W tym sensie, że nie można postępować na zasadzie „jeśli ja się zmienię w ten czy inny sposób, to ta druga osoba mnie będzie bardziej lubić, szanować, kochać czy cokolwiek innego”. Dlaczego tak jest? Ponieważ to się najzwyczajniej w świecie nie sprawdza! Poza tym jeśli ta druga osoba z jakiegoś względu nagle zniknie z Twego życia, to czy oznacza to, że to co robiłeś nagle nie miało sensu? Bullshit! W życiu trzeba być w dużej mierze po prostu zdrowym egoistą i robić wiele rzeczy dla SIEBIE i dla WŁASNEGO szczęścia. Jeśli będzie się osiągać ten stan to życzliwi ludzie dookoła na pewno się pojawią. Choćby i zwabieni twoją postawą, a przez to i zaciekawieni twoją osobą. Nie przez przypadek często jest tak, że gdy komuś z jakiegoś względu diametralnie zmienia się życie, to i tym samym zmienia się grupa ludzi jakimi się otacza. Inna energia przyciąga inną energię.

A skąd brać rzeczoną motywację do zmian? Ja może to dziwne ale oprócz wcześniej wspomnianych pozytywnych ludzi, czerpię z różnego rodzaju materiałów motywacyjnych. Mogą to być materiały filmowe, obrazkowe czy po prostu tekstowe. Słyszałem już na ich temat wiele zdań i opinii, często prześmiewczych i niepochlebnych ale wiem, że na wielu ludzi to działa. W tym także na mnie. Poza tym często niepochlebne opinie wypowiadają ludzie, którzy w swoich życiach nie mają żadnych większych celów i założeń. Więc prostym rozwiązaniem wydaje się zadanie pytania – dlaczego miałbym takiego kogoś słuchać? Tak więc czasem na przykład jest tak (ostatnio na szczęście rzadko), że nie chce mi się zebrać na trening. Wtedy wystarczy, że włączę sobie jakieś tego typu film i nie mam już kłopotu aby spakować torbę treningową.

Wszystkie zasady zawarte w tych filmach tak samo odnoszą się do sportu jak i naszego codziennego życia. na prawdę życie nie jest aż tak bardzo skomplikowane jak często nam się wydaje. Często nasz nieuzasadniony strach w głowie jest większy niż realnie sporna sytuacja.

W temacie motywacji także przychodzi z pomocą wspominany już przeze mnie we wpisie o zdjęciach Instagram, gdzie można znaleźć nie tylko fajne zdjęcia prywatnych ludzi ale też na przykład hasła. Zdania, które gdy sobie o nich krótko pomyślimy będą potrafiły postawić nas na nogi i sprawić, że znowu zaczniemy iść we wskazanym kierunku. Zresztą każda motywacja jest dobra o ile jest skuteczna.

A czy ktoś z czytających ma jakiś sposób w jaki się motywuje?

Posted on 2013/04/18, in Wynurzenia and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: